|
 Tutaj możecie przeczytać o osobach takich jak Wy. Możecie również napisać do nas swoją historię. Tekst i zdjęcia prześlijcie na adres redakcji. Artykuł zostanie opublikowany niezwłocznie. Najciekawsze historie zostaną opublikowane w piśmie.
|
|
 Dominika Szot
Jest taki dowcip o powodzi w prowincjonalnym miasteczku. W czasie ewakuacji wojsko puka do kaplicy i namawia księdza do ucieczki. Ten, pewien swoich zasług i uczciwości, odpowiada, że nigdzie nie idzie, bo wierzy w boską opatrzność, która go na pewno uratuje. Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływa motorówka, a ksiądz to samo, że na pewno opatrzność i tak dalej... Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływa trzecia łódź. Ksiądz kolejny raz odmawia i już po piętnastu minutach stoi w pretensjach na sądzie bożym. – Jak mogłeś Boże mnie tak ...
|
|
|
 Monika Markowicz - El Baroudi
Moja historia jest dość zawiła, zresztą chyba wszystkich Polek, mieszkających za granicą. Będąc na trzecim roku studiów w Krakowie postanowiłam pojechać na wakacje do Stanów i podszkolić mój angielski. Dzięki pomocy finansowej rodziców znalazłam się w Nowym Jorku i przez miesiąc zachwycałam się zupełnie innym światem, niż ten pozostawiony w Polsce. Momentalnie wciągnęło mnie to wszystko, czym wabi przybyszów z różnych stron Ziemi Wielkie Jabłko.
|
|
 Agnieszka Parr
Dlaczego Nowa Zelandia? Jak Polka odnajduje się na końcu świata? To najczęstsze pytania, z jakimi się spotykam. Bo, jakby na to nie patrzeć, jest to najdalej od Polski oddalony punkt na Ziemi. Znalazłam się w Nowej Zelandii za sprawą męża, którego poznałam w Polsce. Przez rok mieszkaliśmy w Krakowie, tam też wzięliśmy ślub i w pewnym momencie zdecydowałam się zobaczyć, gdzie dorastała moja druga połowa. Po przeprowadzce do Christchurch wybrałam szkołę artystyczną.
|
|
|
 Oliwia McArdle
Dusza nomada tkwi w naszej rodzinie od pokoleń. Dziadkowie nie bali się osadzić na terenach odzyskanych tuż po drugiej wojnie światowej. W latach 80-tych wujostwo wyemigrowało na zachód Europy, by zrzucić kajdany Polski Ludowej. Dla mojego pokolenia świat stał już otworem. I wszyscy, krok po kroku, znaleźliśmy w nim swoje miejsce.
|
|
 Aneta Prasał-Wiśniewska
Chciała być archeologiem. Została kuratorem sztuki. Albo raczej jej koordynatorem, bo jak przyznaje Aneta Prasał-Wiśniewska, wyprodukowanie wystawy to prawie tak, jak prowadzenie domu. Od kiedy została koordynatorką Roku Polskiego w Wielkiej Brytanii, pracuje nawet w taksówkach.
|
|
|
|
|
|
|
Strona 1 z 4 |