Home Wasze historie Pisanie jej pasją


Tutaj możecie przeczytać o osobach takich jak wy.

Możecie również napisać do nas swoją historię.
Tekst i zdjęcia prześlijcie na adres redakcji.
Najciekawsze historie zostaną opublikowane w piśmie.

Pisanie jej pasją


Iwona Mazurek

Iwona Mazurek jest korespondentem Polskiej Gazety, która swoją siedzibę ma w Dublinie w Irlandii. Pisze o sprawach polskiej społeczności z Galway i najbliższych okolic.
Tym razem z Iwoną rozmawia Marek Mazur, założyciel portalu www.galway.pl


Jak znalazłaś się w Irlandii?

Od zawsze chciałam wyjechać z Polski. To była też jedna z przyczyn, dla których podjęłam decyzję o wyjeździe do Irlandii. Swoje pierwsze kroki stawiałam w malutkiej miejscowości w County Roscommon. Po miesiącu wraz z moim chłopakiem przeprowadziliśmy się do Galway. To było jedno z większych miast, a do tego położone najbliżej Ballaghadereen.

Jak wspominasz początki na Zielonej Wyspie?
Początki nie były łatwe, choć miało być inaczej. Jeszcze w Polsce podpisałam umowę z irlandzkim pracodawcą. Niestety, odbyło się to dzień przed wylotem. Wtedy też dowiedziałam się, że będę pracować na stacji benzynowej. To mnie przeraziło. Po niespełna miesiącu byłam tak zmęczona tą pracą, że nie pozostało nam nic innego, jak zmiana miejsca i zajęcia.
Poza tym nigdy nie zapomnę naszego pierwszego dnia w Irlandii. Najpierw nasz samolot opóźnił się o ponad godzinę, co było jednoznaczne z tym, że przygotowany wcześniej plan podróży legnie w gruzach. Potem prawie trzygodzinna podróż autobusem. Do tego przeszywające zimno i deszcz. Do Ballaghadereen dotarliśmy późnym wieczorem. Mimo umowy, pracodawca nie pokwapił się na przystanek autobusowy, skąd miał nas odebrać i zawieźć do wynajętego wcześniej domu. Miasteczko mnie przeraziło. Jedna ulica, stacja benzynowa, jakiś zakład pogrzebowy i w centralnym punkcie biblioteka. Nic ciekawego. Dom zimny i pusty. Po trzech tygodniach zwolniłam się z pracy. Pracodawca postanowił się zemścić i nie wypłacił mi należnej pensji oraz wysuwał pod moim adresem dziwne zarzuty. Życie w Galway zaczęliśmy od wędrówek po urzędach, bym mogła odzyskać pieniądze i od mieszkania w wynajętym z ogłoszenia pokoju. To mieszkanie okazało się meliną z trzema wiecznie pijanymi Irlandczykami. Ten obrzydliwy smród czuję do dziś. Potem w ciągu pół roku - jeszcze cztery przeprowadzki. Dziś, po prawie dwóch latach od tamtych wydarzeń, mogę powiedzieć, że jest dobrze. Nie mogę narzekać. No, chyba, że na pogodę.
 
Poza pracą, w wolnym czasie zajmujesz się dziennikarstwem. Jak narodziła się u Ciebie dziennikarska pasja?
To wszystko zaczęło się jeszcze w szkole podstawowej. Takie nieśmiałe początki. Moja mama do dziś przechowuje w szufladzie moje pierwsze próby dziennikarskie. To takie krótkie relacje ze wszystkiego, co ważne, pisane tak dla siebie. Zresztą miałam wtedy jakieś naście lat. Potem gazetki szkolne i biuletyny kościelne. Następnie pasja przerodziła się w pracę. W Skarżysku- Kamiennej, skąd pochodzę, przez blisko 5 lat pracowałam dla lokalnych gazet. Dziś bardzo miło to wspominam.
 
Każdego tygodnia w Polskiej Gazecie można przeczytać Twoje artykuły. Jak się zaczęła Twoja współpraca z tym wydawnictwem?
Dziennikarstwo uważam za swoją pasję. Bez pisania czułam się zagubiona. Praca była pracą, a ja potrzebowałam jeszcze robić coś dla siebie. Zadzwoniłam więc do Polskiej Gazety z zapytaniem o współpracę. Jedyne, o co mnie wówczas poprosili, to o przesłanie jakiegoś tekstu. Wysłałam kilka i tak się zaczęło. Dziś piszę o wszystkim, co dzieje się w Galway, a co dotyczy Polaków.
 
Co daje Ci pisanie?
Pisanie jest dla mnie odkrywaniem siebie. Jest też doskonałym sposobem na wyrażenie moich uczuć, myśli, a także formą relaksu.
 
Czy dużo czasu poświęcasz na tworzenie swoich artykułów?
To zależy. Jeżeli są jakieś ciekawe tematy, to jest to bardzo proste. Rozmawiasz z ludźmi, poznajesz sytuacje, a tekst sam się pisze. I to lubię najbardziej. Interesują mnie teksty, w których coś się dzieje. Szkoda tylko, że czasami trzeba je zastąpić suchą informacją. 
 
Czy Polacy są chętni do współpracy?
Myślę, że tak. Emigracja rządzi się swoimi prawami. Zresztą wydaje mi się, że często Polacy promują nie tyle siebie, co polską społeczność. Jeżeli już mieszkają z dala od Polski, to chcą pokazać coś więcej, niż tylko fakt, że są pracowici i sumienni. To mnie bardzo cieszy. Wielu Polaków dopiero tutaj odkrywa swoje pasje, zainteresowania, dopiero tutaj jest w stanie się otworzyć i pokazać swoje drugie oblicze.
 
Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w pracy zawodowej.


Źródło: www.galway.pl

Aneta Prasał-Wiśniewska

Komentarze (2)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza
...
A ten duży pan to kto? Mickiewicz? Chyba raczej ktoś z Irlandii - jakiś ichni wieszcz....
Krzucsiek , luty 01, 2010
...
Ten "ichni" wieszcz to znany na całym świecie bajkopisarz:)) I w dodatku siedzący w Central Parku, jak dobrze kojarzę:))
emigrant , luty 14, 2010

Napisz Komentarz

mniejszy | wiekszy

busy
 

Your are currently browsing this site with Internet Explorer 6 (IE6).

Your current web browser must be updated to version 7 of Internet Explorer (IE7) to take advantage of all of template's capabilities.

Why should I upgrade to Internet Explorer 7? Microsoft has redesigned Internet Explorer from the ground up, with better security, new capabilities, and a whole new interface. Many changes resulted from the feedback of millions of users who tested prerelease versions of the new browser. The most compelling reason to upgrade is the improved security. The Internet of today is not the Internet of five years ago. There are dangers that simply didn't exist back in 2001, when Internet Explorer 6 was released to the world. Internet Explorer 7 makes surfing the web fundamentally safer by offering greater protection against viruses, spyware, and other online risks.

Get free downloads for Internet Explorer 7, including recommended updates as they become available. To download Internet Explorer 7 in the language of your choice, please visit the Internet Explorer 7 worldwide page.