Home
Irena Jarocka PDF Drukuj Email


Z polską piosenką objechałam cały świat

Diva polskiej i europejskiej piosenki. Jej liczne przeboje towarzyszą publiczności na całym świecie od wielu lat. Bill Rice, krytyk muzyczny z nowojorskiego dziennika The Daily Gazette, pisał o niej, że oprócz talentu wkłada w piosenkę tyle pasji, że nie trzeba znać języka, aby rozumieć o czym śpiewa. A śpiewa o wszystkim. Najczęściej  o życiu, o miłości, o przemijaniu i o ludziach… Słowa Jej piosenek,  z których najpopularniejsze to: „Wymyśliłam Cię” „Motylem jestem” „Gondolierzy znad Wisły”, „ Kocha się raz”, ”Nie wrócą te lata”, „Odpływają kawiarenki” , znają na pamięć wszyscy Polacy i to nie tylko Ci nad Wisłą, ale również Polonia amerykańska, do której i Ona jeszcze niedawno należała.


Irena JarockaIrena Jarocka, jedna z najpopularniejszych polskich piosenkarek, po wielu latach pobytu w Stanach Zjednoczonych powraca do Polski, gdzie jej kariera muzyczna przeżywa swoisty renesans a nowa płyta „Małe rzeczy” bije rekordy popularności.

Jest Pani typowym przykładem kobiety kosmopolitycznej. To, że znalazła się Pani na okładce magazynu „Polki w świecie” nie jest przypadkiem. Mało która ze znanych Polek rozwijała swoją karierę w tak wielu krajach jak Irena Jarocka.
Co najciekawsze w tych moich podróżach po świecie jest to, że ciągle moją przystanią na życie jest Polska. Stąd wyruszałam na krótsze i dłuższe podróże, życie kusiło mnie do pozostania za granicą, a jednak, dalej jestem wierna Polsce. Moj pierwszy dłuższy wyjazd do Francji na stypendium Pagartu był czymś wyjątkowym, nauczył mnie podstaw tego zawodu: pracy nad piosenką, zachowania się na scenie, umiejętności radzenia sobie w showbiznesie. Uczyłam się śpiewu i pracy nad piosenką u piosenkarza i autora tekstów Jacques Dal’a, gry na gitarze, tańca współczesnego u Amadeo (cenionego choreografa amerykańskiego, który robił choreografię, m.in. do show Elvisa Presley’a w Las Vegas). Uczęszczałam na wszystkie możliwe koncerty, jakie odbywały się wtedy w Paryżu i uczyłam, uczyłam się. Nagrałam dwa single dla firmy Philips, wygrałam konkurs dla młodych piosenkarzy w programie „Tele-Dimanche”, wystąpiłam u boku Michel’a Legranda, Mirelille Mathieu, Marie Laforet, Michel Sardou i wielu innych. Moja piosenka „Il faut y croire” znalazła się na listach przebojów stacji radiowych. Wróżono mi wielką karierę we Francji, musiałabym tylko zostać tam na dłużej...
Wróciłam do Polski i zaczęła się moja wspaniała przygoda z piosenką o jakiej nawet nie marzyłam. Mieszkając już w Polsce nagrywałam płyty dla Firmy Warner-Brothers w Niemczech Zachodnich, nagrałam w sumie 3 single pod pseudonimem Irena Jarova. Miałam rewelacyjną promocję, bardzo prężnego producenta Rolfa Bayerle. Wystąpiłam u boku wielu gwiazd m.in. zespołu ABBA, Suzi Quatro, Udo Jurgensa i innych. Celem mojego producenta było pokazanie zachodowi, że piosenkarka zza „żelaznej kurtyny” może zrobić wielką karierę w Niemczech. Śpiewając w Niemczech cały czas kontynuowałam swoją polską karierę. Bywało, że musiałam czekać na wydanie paszportu, bywało, że zajęta koncertami nie zdążyłam na wywiad, czy ważny program telewizyjny w Niemczech. W tamtych czasach trudno było połączyć karierę w dwóch krajach jednocześnie. Mój producent postawił mi w końcu warunek - muszę zostać na stałe w Niemczech by rozwijać tam karierę... Wybrałam Polskę. Nagrywałam płyty dla największych wytwórni na świecie takich, jak Phillips, Supraphon, Warner Brothers, Cristal- EMI , Universal, Melodia i rodzimych Polskich Nagrań. W Polsce mam mnóstwo nieśmiertelnych przebojów, nagrałam kilkanaście płyt, ukazało się też mnóstwo składanek z moimi przebojami. Śpiewałam podczas największych polskich wydarzeń kulturalnych, w najlepszych programach telewizyjnych, nagrałam mnóstwo recitali telewizyjnych, byłam przedstawicielką Polski na wielu festiwalach, zdobywając liczące się nagrody. Z polską piosenką objechałam prawie cały świat.
Zagrałam w filmie „Motylem jestem, czyli romans czterdziestolatka”. W roku 2007 ukazała się moja książka pt. „Motylem jestem czyli piosenka o mnie samej”. Najpiękniejsze jest dla mnie to, że nadal mam tę ogromną publiczność w każdym wieku w Polsce i w środowiskach polonijnych na świecie. 


Te wszystkie sukcesy zawdzięcza Pani wyłącznie sobie. W swojej książce przyznaje się Pani do tego, że pochodzi z ubogiej rodzinie, w której rodzice musieli troszczyć się nie tylko o małą Irenkę, ale i o jej trzech braci. Nie było łatwo, a jednak udało się Pani osiągnąć sukces. Czy doświadczenia wyniesione z domu i umiejętność walki o przetrwanie pomogły Pani dostosować się do życia z dala od kraju w zupełnie nowych warunkach kulturowych i geoekonomicznych? 
Tak to jest w życiu, że te trudne momenty kształtują nas i dają siłę. Przeczytałam kiedyś u jakiegoś filozofa zdanie, że powinniśmy dziękować Bogu za ból. Początkowo mnie to zaszokowało, ale dzisiaj doceniam mądrość w tym zawartą. Dzisiaj już godzę się z trudną rzeczywistością, która też często mi towarzyszy, przyjmuje ją i pytam czego mam sie przez to jeszcze nauczyć. Łatwiej wtedy znieść każde smutne doświadczenie. A podróże nie tylko kształcą , ale też kształtują nasz charakter, gdy musimy nagiąć sie do nowych warunków życia.

 



W Polsce miała Pani już ugruntowaną karierę, a jednak zdecydowała się Pani wyjechać do Stanów? Dlaczego?
Moj mąż dostał pracę w USA, otworzyła się przed nim wspaniała perspektywa realizacji jego pasji jaką jest nauka i informatyka. Byłam wtedy u szczytu popularności w Polsce, ale po cichu marzyłam o spokoju i o tym, aby mieć więcej czasu dla rodziny. Wyjeżdżaliśmy do Stanów na dwa lata. Mogłam sobie zrobić taką przerwę w karierze. Niestety, pobyt się znacznie przedłużył, a ja zmuszona byłam do odnalezienia się w nowej rzeczywistości... Nie było to łatwe, ale dzisiaj dziękuję Bogu za to wyzwanie jakim była dla mnie Ameryka.  

 



Dzięki temu, że Polonia amerykańska jest tak liczna nie udało się Pani pozostać anonimową nawet za oceanem. ..
Jestem szczęśliwa, że z moją piosenką mogłam dotrzeć do najmniejszych skupisk Polonii i przywieść im wspomnienia młodości. To są często niezwykłe spotkania pełne wzruszeń, dobrej energii. Na początku lat siedemdziesiątych wyjeżdżałam do Stanów z programami składankowymi, śpiewałam też w wielu klubach polonijnych. Natomiast od 1992 roku przestałam jeździć z grupami artystów i raczej skupiłam się na własnych recitalach. Często występowałam przy akompaniamencie świetnej pianistki i kompozytorki Wandy Żukowskiej. Dla Amerykanów miałyśmy też przygotowany program światowych standardów w ośmiu językach. Występowałam jeżdżąc po całej Ameryce. Występowałam dla Polonii i Amerykanów. Do niektórych miejsc jak np. Seattle, Houston, Nowy Jork , New Britain, Chicago, Los Angeles, San Diego, Passaic, Wellington, West Paterson, Denver, Buffalo i wiele innych przyjeżdżałam po kilka razy i co ciekawe, zawsze publiczność dopisywała. Brałam udział w licznych koncertach charytatywnych. Włączyłam się do współpracy z Ireną Koźmińską i jej Fundacją ABC XXI. Często występowałam w Ambasadzie Polskiej w Waszyngtonie i w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku. Brałam udział w Paradzie Pułaskiego w Nowym Jorku, Paradzie 3-go Maja w Chicago, byłam „twarzą” Polsko-słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, Polonusem roku 2006 wg Polish Pages w Nowym Jorku, Człowiekiem Roku 2008 2Tygodnika Polonijnego. Śpiewałam na „Taste of Polonia” w Chicago, na wielu imprezach rocznicowych prasy polonijnej i radia. Z Mirą Lechowicz z Albany w Nowym Jorku zorganizowałyśmy konferencję poświęconą zdrowiu kobiet „Ciało-Dusza-Umysł Kobiety” w Gdyni. Pokazywałyśmy tam zdobycze medycyny amerykańskiej dotyczące zdrowia kobiet. W ramach promocji Polski w USA byłam współzałożycielką organizacji „Poland-USA Promotion” oraz współorganizowałam wystawę wiedzy o Polsce, pt. „Discover Poland”, która odwiedziła dziesiątki miast w całych Stanach, byłam też współorganizatorką wyjątkowego festiwalu promującego osiągnięcia współczesnej Polski „Discover Poland Festival”, który odbył się w 2006 roku w Santa Monica.


Wiele gwiazd polskiej sceny po przyjedzie do USA zamyka się w swoich czterech ścianach i zapomina o pielęgnowanej wcześniej pasji. W Pani przypadku było zupełnie inaczej. Aktywność artystyczną przejawiała Pani nie tylko podczas koncertów, ale także na planie filmowym w Chicago (Spryciarze) czy w Teatrze Polskim w Waszyngtonie grając z powodzeniem w sztuce Mrożka „Piękny widok”. 
Jestem człowiekiem ciekawym życia i lubię wyzwania. Przygody z filmem czy teatrem traktuję jako wzbogacenie mojego scenicznego warsztatu, uczymy się całe życie. Miło wspominam współpracę z Sylwią Daneel, wspaniałą aktorką i reżyserem teatralnym. Gdy namawiała mnie do zagrania w sztuce Mrożka „Piękny widok” - opierałam się długo, w końcu zagrałam i uważam, że była to jedna z piękniejszych przygód mojego życia. Współpraca z Sylwią i rewelacyjnym aktorem Wiesławem Malachowskim była czymś niezapomnianym. Jestem szczęściarą. Grając krótką rolę w filmie „Spryciarze” chciałam pomóc zdolnemu reżyserowi Mariuszowi Mościckiemu, znając trudne realia przebicia się polskich twórców w USA.
Zajęła się Pani także aktywną promocją Polski wśród Amerykanów. Wcześniej wspomniała Pani o czynnym udziale w festiwalu „Discover Poland Festival" w Santa Monica w Kalifornii czy „Taste of Polonia” w Chicago.
Tak to już jest, że często o naszym patriotyzmie dowiadujemy się wtedy, gdy przyjdzie nam mieszkać za granicą i gdy tej Polski zaczyna nam brakować. Doświadczyłam tego wiele razy podróżując po świecie, ale dopiero mieszkając w Stanach uświadomiłam sobie, jak można tęsknić „do bólu” za wszystkim co nasze: tradycją, zapachami, smakami, widokami. Łezka w oku kręciła się najczęściej przy stole wigilijnym, gdy wracaliśmy do wspomnień. Nie mogłam pogodzić się z przekłamaniami niektórych grup społecznych w ocenie Polski, gdzie dominował stereotyp „Cepelii” i wypaczonej historii Polski szczególnie dotyczący drugiej wojny światowej. Poznałam mnóstwo Polaków, którzy boleli jak ja nad niedoinformowaniem Amerykanów na temat polskiej historii i Polski współczesnej z jej osiągnięciami w różnych dziedzinach, m. in. kultury, sztuki, muzyki, nauki, biznesu, turystyki. I tak zaczęła się moja kolejna przygoda z promocją Polski w USA. Nagrodą było zdziwienie i zachwyt Amerykanów, że Polska taka może być. Widząc to miałam gęsią skórkę i serce mi rosło, warto było to przeżyć.


Mieszkając w USA chętnie brała Pani udział we wszystkich wydarzeniach kulturalnych inicjowanych przez Polonię, a mimo to na stałe zatrzymała się Pani w stanie, który raczej nie słynie z dużej ilości Polaków. Wybrała Pani Texas. Dlaczego?
Mój mąż miał problem z chronicznym zapaleniem zatok, lekarz poradził mu zamieszkanie w suchym klimacie. Akurat w tym czasie chciał zmienić miejsce pracy. Z wielu propozycji wybrał Texas Tech University w Lubbock, gdzie jako profesor informatyki mógł dodatkowo prowadzić badania naukowe. Z czasem tamtejszy suchy klimat pozwolił mu się wyleczyć z jego problemu zatok, ale pamiętam, że gdy przyjechaliśmy po raz pierwszy z naszą córką Moniką do Lubbock to załamałam ręce, co ja będę tutaj robić z dala od wielkiego świata, na dzikim zachodzie w jednym z najbardziej konserwatywnych miast w Stanach. Okazało się, że znalazłam tam przyjaciół. Ludzie tam mają wielkie ambicje, aby ich miasto było coraz ciekawsze, dużo się tam buduje, mają wspaniałą orkiestrę symfoniczną, którą od roku dyryguje młody, niezwykle zdolny dyrygent polskiego pochodzenia, mówiący świetnie po polsku - Tomasz Golka. Jest tam 5 teatrów, wspaniała hala sportowa, gdzie oprócz meczy odbywają sie koncerty największych gwiazd. Drużyna koszykówki Red Reyders jest czołową drużyną w Stanach. Lubbock jest największym producentem bawełny w USA. Z pozoru nieciekawe miasto tętni niezwykłym życiem.


Ameryka widziana oczami Ireny Jarockiej. Jaka jest? 
Lubię to uczucie powrotu do Stanów, gdy wysiadam na lotnisku, czuję się wtedy obywatelem świata. Ameryka... kraj wielkich przestrzeni, które powodują, że człowiek też myśli szerzej, do przodu, łatwiej wierzy w swoje możliwości. Kraj życzliwych ludzi, uśmiechów na twarzy - to codzienność, z którą łatwiej się żyje. Człowiek z determinacją łatwiej, niż w Polsce zrealizuje tam swoje ambicje, Amerykanie są otwarci dla takich ludzi. Poznałam wielu emigrantów, którzy mieli w swojej ojczyźnie wspaniały zawód, a w Stanach musieli zaczynać od nowa, często zmieniając zainteresowania i udało się. Jestem zauroczona przebogata przyrodą tego kraju, zwiedziłam prawie wszystkie Parki Narodowe. 


Kilkanaście lat spędzonych w kraju Wuja Sama to jednak nie powód, aby zostać w nim na stałe. Pani wraca do Polski. Dlaczego?
Jeszcze nie wróciłam do końca, tzn. większość czasu spędzam teraz w Polsce. Zdecydowaliśmy sie już na powrót do kraju, ale mąż ma jeszcze rok do końca kontraktu więc na razie pozostaje nam codzienny kontakt na skypie i w miarę częste podróże przez ocean jego i moje.


Nie boi się Pani tego powrotu? Przecież Polska to już nie ten sam kraj, w którym w 1968 roku debiutowała Pani piosenką „Gondolierzy znad Wisły”.
W życiu warto „pomieszkać po świecie”, ale korzenie pozostaną te same i do nich warto wracać. Polska to dzisiaj inny kraj, ale ja ją kocham jaka by nie była. 


Pani powrót do Polski to wielkim Come Back na rodzimą estradę. Nowy wizerunek, menadżer i przede wszystkim nowa płyta, która - co ciekawe – nagrywana była zarówno w Warszawie, jak i Nowym Jorku oraz Filadelfii. Czyli tak do końca, jednak, nie pożegnała się Pani ze Stanami.
Na moja płytę „Małe rzeczy” czekałam ja i moja publiczność przez wiele lat. Są tam bardzo melodyjne piosenki z dobrym tekstem, nowoczesna aranżacja. Połączyłam na tej płycie dwa pokolenia twórców i udało się. Wszyscy dzisiaj tęsknią za dawną piosenką, nawet ci młodzi. Moje nowe piosenki mają trochę charakter dawnych utworów, jednak w nowoczesnym „opakowaniu” są bliższe również młodszej publiczności. Wspaniała oprawa graficzna okładki i książeczki czyni tę płytę dodatkowo atrakcyjną. Płytę wydała firma Universal, która dobrze zajmuje się również jej promocją.
Jest Pan przykładem kobiety, która z małej miejscowości ruszyła na podbój świata i świat ten bez wątpienia położyła u swych stóp. Dzisiaj wiele ludzi, w tym młodych kobiet, wyjeżdża z Polski w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Czy istnieje jakiś uniwersalny przepis na sukces, który można osiągnąć bez względu na miejsce w którym się żyje i ludzi, jakimi się otacza?
Sukcesem jest to na ile człowiek realizuje się w życiu. Motorem do działania jest pasja i determinacja, które łamią wszelkie przeszkody. Nieważne wtedy jest to, gdzie mieszkamy i w jakim otoczeniu. Szczęśliwy jest człowiek, który otwiera się na swoje pasje i wtedy żyje całym sobą. Będąc ciekawym życia, eksperymentuje i znajduje w sobie czasem niezwykłe talenty. Właśnie wśród emigrantów wielu jest takich, którzy zmuszeni nowymi warunkami życia, wspaniale odnajdują się w nowej rzeczywistości, trzeba tylko znaleźć „sposób na siebie”. Pozytywnie otworzyć się na nową rzeczywistość.


W jednej ze swoich piosenek śpiewa Pani: Jeszcze przed nami tyle/ Niedokonanych dni,/Jeszcze przed nami cień czekających nocy.../ W prostocie naszych marzeń,/ W drodze przez zwykle sny/ Cóż może nam zaszkodzić, co zaskoczyć? A czym nas Pani jeszcze zaskoczy?
Mam jeszcze sporo ciekawych planów przed sobą. Wolę, jednak, nie mówić o nich przedwcześnie, aby nie zapeszyć. Na razie marzy mi sie wielki show, który zagrałabym jeżdżąc po Polsce oraz w największych skupiskach polonijnych USA i Europy.

Tam gdzie serce, tam mój dom. Teraz cała Polska, z wzajemnością, zakochana jest w Pani. To chyba oznacza, że tutaj jest teraz dom Ireny Jarockiej, w którym zostanie już na dobre…
Tak, Polska jest moim domem i zawsze nim była, jednak, jestem otwarta na śpiewanie wszędzie tam na świecie, gdzie mnie potrzebują. 
Dziękuje za rozmowę.


 

ZDJĘCIA: autor: Piotr Kucia, właściciel: Universal Music Polska

 

Komentarze (3)

Zapisz sie do RRS feed tego komentarza
...
Wrocila bo juz nikt jej nie chce sluchac.Po prostu jest juz stara,
a ubezpieczenie w Ameryce jest bardzo drogie i trzeba na nie ciagle pracowac.Wiec dlatego wrocila.Spiewac juz nie potrafi.Zestarzala sie , wiec niech sobie teraz mieszka w Polsce.
gosc. , wrzesień 04, 2009
...
Głupich i wrednych ludzi nie zabraknie!Jak się nie wie co powiedzieć to nawygodniej skrytykować,a internet daje tą mozliwość by nie ponosić za słowa odpowiedzialności.Pani Jarocka była i jest GWIAZDĄ,a śpiewa tak że serce rosnie!
dani , październik 05, 2009
...
to jest prawda byla i jest piekna i spiewa slicznie jak najdluzej .zycze jej duuuuuuuuuuuzo zdrowka.pozdrawiam
Basia ze Slupska , lipiec 04, 2010

Napisz Komentarz

mniejszy | wiekszy

busy
 

Your are currently browsing this site with Internet Explorer 6 (IE6).

Your current web browser must be updated to version 7 of Internet Explorer (IE7) to take advantage of all of template's capabilities.

Why should I upgrade to Internet Explorer 7? Microsoft has redesigned Internet Explorer from the ground up, with better security, new capabilities, and a whole new interface. Many changes resulted from the feedback of millions of users who tested prerelease versions of the new browser. The most compelling reason to upgrade is the improved security. The Internet of today is not the Internet of five years ago. There are dangers that simply didn't exist back in 2001, when Internet Explorer 6 was released to the world. Internet Explorer 7 makes surfing the web fundamentally safer by offering greater protection against viruses, spyware, and other online risks.

Get free downloads for Internet Explorer 7, including recommended updates as they become available. To download Internet Explorer 7 in the language of your choice, please visit the Internet Explorer 7 worldwide page.